No Azor, chodź, opowiadaj jak było na randce. Dobrze? No to żeś się naszczekał. Za chrupki mi opowiesz? Mały szantażysta, dobra, masz. Tak, od początku. Przyniosłeś Sabie patyk? Podobał jej się? Tak. Nie, nie musisz mi opowiadać co sobie wąchaliście. I co było potem? Piłkę wam rzucali? I ty dawałeś Sabie pierwszej złapać? No brawo, jestem pełen podziwu. I przynosiłeś jej piłkę. I chciałeś ją zabrać w romantyczne miejsce? To dlaczego nie zabrałeś? Zabrałeś. Tylko miejsca już nie ma. A gdzie to miejsce? Pod drzewem za krzakami? No tak, wiem, pięknie tam jest. O każdej porze roku. To co z nim nie tak? No było jeszcze wczoraj. Aaaaa, no tak, liczyłeś że będzie jeszcze zdechły ptak. Azor, ale on był tam rok temu. Czy Ty zawsze tak musisz? Nieprawda, że nic nie jadłeś od roku. I co dalej? Ale i tak się Sabie podobało, bo gryzła kulki na krzaku. Chyba wyłączę telefon. I bawiliście się patykiem. Chcesz mieć z nią szczeniaczki? No proszę piękny kawalerze, a gdzie będziecie mieszkać? Zastanawiacie się gdzie jest więcej żarcia w szafce? No tak. I potem Burek przyszedł i randkę popsuł. Bo zaczął Sabie patyk zabierać, a ty jej broniłeś. Stąd ten rwetes na osiedlu. A bo się inne psiaki zbiegły. I z randki nici, bo zabrali Sabę? No mój biedaku. Obraziłeś się na Burka? Na zawsze? Nigdy się do niego nie odszczekniesz? Rozumiem. Stój, gdzie lecisz? Czekaj, nie gryź ramy. No czekaj, już ci balkon otwieram. No tak, Burek szczeka…